Autor: Maggie StiefvaterTytuł: Wyścig śmierci
Oryginalny tytuł: The Scorpio Races
Rok Wydania: 2012 r.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Wilga
Ilość stron : 488
Można powiedzieć, że sięgnęłam po tę książkę ze względu na tematykę. Uczę się jazdy konnej już od dłuższego czasu i byłam bardzo ciekawa jak autorka słynnej trylogii "Drżenie" przeleje swoją wiedzę na stronice książki.
"Jest pierwszy dzień listopada, więc dzisiaj ktoś umrze."
Akcja powieści ma miejsce się na małej wyspie Thisby. Co roku odbywa się tam "Wyścig Skorpiona", który jest nie tylko wielkim wydarzeniem dla mieszkańców, ale również turystów ,przyjeżdżających tam z różnych zakamarków świata. Uczestnicy wydarzenia ścigają się do mety na swoich śmiertelnie niebezpiecznych koniach wodnych ,walcząc o przetrwanie. Stawka jest wysoka- życie albo śmierć.
Główną bohaterką jest Kate " Puck" Connoly . Pewnego dnia jej brat- Gabriel, ogłasza swojemu rodzeństwu, że opuszcza wyspę, by zamieszkać na stałym lądzie. Jak by tego było mało u progu ich domu zjawia się właściciel posiadłości ,oczekujący zapłaty za dotychczasowy wynajem budynku . Zdesperowana dziewczyna nie widzi innego rozwiązania i zapisuje się na wyścigi, licząc na wygraną z którą wiąże się duża nagroda pieniężna.
Sean Kendrick jest czterokrotnym zwycięzcą. Swoje osiągnięcia zawdzięcza nie tylko swoim umiejętnością, ale również jego wspaniałemu koniu wodnemu, który jest równocześnie jego najlepszym przyjacielem. W tym roku nie będzie jednak walczył tylko o przeżycie, ale również o swojego ukochanego rumaka.
Losy dwojga bohaterów splatają się ze sobą tworząc pełną napięcia akcję.
Kto wygra zawody ? Przecież zwycięzca może być tylko jeden....
Twierdzę ,że trochę przeceniłam tą książkę. Myślałam, że natrafię na jaką emocjonującą powieś z dreszczykiem. Jednak trochę przeciągało mi się czytanie jej. Nie mogę jednak powiedzieć,że nie było momentów, kiedy ze zniecierpliwieniem czekałam co będzie dalej. Występuję tam również wątek miłosny, który został wspaniale dopasowany do wydarzeń zawartych w książce. Moim zdaniem równowaga pomiędzy opisami, a dialogami została lekko zachwiana. Autorka za bardzo skupiła się na opisach uczyć oraz wydarzeń, zamiast na akcji. Język był zrozumiały, lekki , ułatwiający czytelnikowi zapoznanie się z lekturą.
Dużym plusem jest również wyglądająca zachęcająco okładka.
Podsumowując, książka spodobała mi się. Jest to jednak powieść, której nie można połknąć z jednym zamachem , dlatego idealnie nadaje się na długie jesienne wieczory. Zdecydowanie polecam.
Moja ocena : 4/6
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz